
List do studentów PWST
(Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej)
Warszawa, 12 stycznia 1995 r.
Drodzy nieznajomi

Jesteśmy dość osobliwą, małą, skłóconą gromadką, bez której prześwietna ludzkość może się doskonale obejść. Jesteśmy beznadziejną mniejszością, i co gorsze uzurpujemy sobie prawo do wzniecania niepokoju. Chcemy zmusić naszych bliźnich do refleksji nad ludzkim losem, do trudnej miłości jaką winni jesteśmy sprawom wielkim, także pogardy dla tych wszystkich, którzy z uporem godnym lepszej sprawy starają się człowieka pomniejszyć i odebrać mu godność.
Czeka Was życie wspaniałe, okrutne i bezlitosne. Bądźcie w każdej chwili, w każdym wypowiedzianym ze sceny słowie po stronie wartości, za pięknym rzemiosłem, przeciw tandecie, za nieustającym wysiłkiem woli i umysłu, przeciw łatwej manierze, za prawdą, przeciw obłudzie, kłamstwu i przemocy. I nie bądźcie na litość Boską nowocześni. Bądźcie rzetelni. Hodujcie w sobie odwagę i skromność. Niech Wam towarzyszy wiara w nieosiągalną doskonałość i nie opuszcza niepokój i wieczna udręka, które mówią, że to co osiągnęliśmy dzisiaj to stanowczo za mało.
Życzę Wam trudnego życia, tylko takie godne jest artysty. Dla Was dobre myśli, pozdrowienia i słowa nadziei…
Zbigniew Herbert

R o c z n i k 1975
![]()
„Gdyby mnie ktoś spytał, jaka sztuka jest najtrudniejsza
— odpowiedziałbym — sztuka aktorska,
i gdyby mnie ktoś spytał, jaka sztuka uważana jest za najłatwiejszą,
— odpowiedziałbym także — sztuka aktorska”.
(Tairow)
![]()
Różnych rzeczy uczymy się w szkole. I to niezależnie od faktu, w jakim okresie przypadło nam w udziale do niej uczęszczać.
Każdy wynosi ze swej szkoły sumę lepszych albo gorszych wspomnień.
W tej sumie znajduje się niewątpliwie u każdego miejsce na wiele przeróżnych sentymentów. Jest to tym bardziej uzasadnione, że każde wspomnienie szkoły równa się wszakże wspomnieniu młodości, a któż rosnąc, dojrzewając, wreszcie starzejąc się nie wspomni z rozrzewnieniem chwil wkraczania w świat i życie z tysiącem planów i nadziei, z młodzieńczą zadziornością, przekorą, ze światoburczymi zapędami, z wielkością dumnych ambicji . . .

1. Jacek Chmielnik 11. Marek Niemierowski
2. Tomek Fogiel 12. Zbyszek Olszewski
3. Włodek Gołaszewski 13. Mariusz Puchalski
4. Mirek Henke 14. Małgosia Skoczylas
5. Marek Jagoda 15. Janka Sokołowska
6. Wojtek Kalinowski 16. Diana Stein
7. Maciek Korwin 17. Baśka Szcześniak
8. Andrzej Kowalik 18. Irena Szewczyk
9. Justyna Kulczycka 19. Henio Tomczyk
10. Maria Makowska 20. Lechosław Cezary Woźniczko

Młode charaktery są jak lepiszcze podatne na przyjęcie takich kształtów, jakie nadane mu zostaną ręką artysty. Dlatego od tych rąk artysty – od tych rąk nauczyciela zależy ostateczny wygląd, ostateczne ukształtowanie się młodego charakteru.
Dziś z perspektywy lat mamy prawo i obowiązek powiedzieć żyjącym o naszych żyjących jak i o naszych, niestety, już zmarłych profesorach – że byli w naszym pojęciu artystami wysokiej klasy, że ich dziełem jest fakt, iż tak wiele jednostek przyjęło w dalszym życiu ponad przeciętny kształt.
Warto do tego dodać i to, że tak jak plastyczne lepiszcze przybrać może w rękach artysty kształt przez niego upragniony tylko w warunkach, tylko w okolicznościach sprzyjających – tak samo miała się rzecz z charakterami młodych ludzi uczęszczających do tej szkoły.
I stąd trwałość w naszej pamięci o ludziach, którzy wprowadzili nas w życie, wypracowywali w nas pojęcia najwyższej wartości, jak i o szkole, twórczej szkole, szkole ambicji.
I stąd wreszcie nasze życzenia dla pokolenia dziś w tej szkole kształcącego się – aby i dzisiejsza szkoła tą szkołą twórczą i ambicji dla nich była!
(Łódź październik 1976r.)



WARSZTATY D Y P LO M O W E
STUDENTÓW WYDZIAŁU AKTORSKIEGO
rocznik 1971/1975
Opiekun roku W a l d e m a r W i l h e l m

Stefan Żeromski – „UCIEKŁA Ml PRZEPIÓRECZKA”
reżyseria
Jan Machulski
opracowanie muzyczne
Edward Żuk
opracowanie plastyczne
Iwona Zaborowska
Aleksander Fredro „ŚLUBY PANIEŃSKIE”
reżyseria
Jan Machulski
opracowanie muzyczne
Edward Żuk
opracowanie plastyczne
Iwona Zaborowska
Jean Racine „B R Y T A N I K „ (Britannicus)
reżyseria
Michał Pawlicki
opracowanie muzyczne
Edward Żuk
opracowanie plastyczne
Małgorzata Treutler

Czym jest i czym powinien być teatr?
Co w nim kontynuować?
Co zmieniać?
Pytania te należy zadawać
nieustannie i ciągle na nowo szukać na nie odpowiedzi.
Mamy ogromny przywilej, że nie są to w naszym
przypadku pytania stawiane w próżni: wierzymy, że
stoją przed nami bogate i różnorodne możliwości twórcze.
Jak wykorzystamy tę koniunkturę — oto pytania.
Będziemy je sobie zadawali! (?).

„T U R A N D O T K S I Ę Ż N I C Z K A C H I Ń S K A ”
groteska baśniowa wg Carlo Gozziego
reżyseria
Waldemar Wilhelm
ruch sceniczny
Barbara Fijewska
opracowanie muzyczne
Edward Żuk
opracowanie plastyczne
Małgorzata Treutler
piosenki
muzyka — Lechosław Woźniczko
tekst — Jacek Chmielnik
O b s a d a
ALTUM, cesarz Chin – MIROSŁAW HENKE
TURANDOT, księżniczka chińska – JUSTYNA KULCZYCKA
ADELMA, księżniczka tatarska, niewolnica – MAŁGORZATA SKOCZYLAS
SELIMA, niewolnica Turandot – DIANA STEIN
SKIRYNA, matka Selimy, żona Baracha – BARBARA SZCZEŚNIAK
TIMUR, król Astrachanu, ojciec Kalafa – HENRYK TOMCZYK
KALAF, królewicz astrachański – MAREK NIEMIEROWSKI
BARACH, były wychowawca Kalafa –WOJCIECH KALINOWSKI
PANTALON, minister – MARIUSZ PUCHALSKI
TARTALIA, kanclerz – JACEK CHMIELNIK
TRUFFALDINO, przywódca rzezańców – LECHOSŁAW WOŹNICZKO
BRIGELLA, marszałek – ZBIGNIEW OLSZEWSKI
UCZENI w piśmie – TOMASZ FOGIEL
– MAREK JAGODA
– MACIEJ KLUSKA (KORWIN)
– ANDRZEJ KOWALIK

* * *
Jesienią wiatry za oknami,
nad kominami Cirrostratus .
Liście spadają ulewami,
mokną taksówki, moknie ratusz.
Przechodzień troszkę opalony,
lecz i on pobladł w październiku.
Wrony się czernią, jak to wrony,
bielą się szrony na trawniku.
A my mamy szansę tej jesieni,
bo ta jesień naszą wiosną jest.
My jesteśmy wiosenno zieleni,
choć na żółto nam wypada chrzest.
Teatr nasz widzimy ogromny,
choćby miał być mały tak jak ten.
My, nie boimy się sztuk karkołomnych,
dziś przed nami – s i e d e m d z i e s i ą t scen!
* * *

* * *
Sam już na wielkiej pustej scenie
przede mną tyle jest zagadek
tu jasne światła
tam chińskie cienie
nagłe wzruszenie
wniebowstąpienie
ostry spadek
Mnie chińskich znaków nauczyli
czyli mam wyższe wykształcenie
gdzie są te znaki
które w tej chwili
mogą coś znaczyć
mogą coś zagrać
tu na scenie.
Jak to zrobić żeby stworzyć
jak to stworzyć żeby było
ile szmat na siebie włożyć
żeby trochę mnie zakryło
którą deskę mam zaorać
czym ją zrosić żeby wzrosło
żeby było raz na śmiesznie
raz na smutno
czasem wzniosło…(…)
* * *

„Głos Robotniczy” nr 290 z dn. 12 grudnia l974r.
STUDENCKA ” TURANDOT”
W teatrze szkolnym Państwowej Wyższej Szkoły filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im.Leona Schillera w Łodzi przez kilka dni pokazywane było dyplomowe przedstawienie studentów Wydziału Aktorskiego tej uczelni. Była to groteska osnuta na kanwie baśni Carlo Gozziego pt. :”Turandot”. Spektakl ten odbiegał od dotychczasowych doświadczeń szkoły teatralnej, młodzi adepci uczelni mieli możliwość zrobić coś więcej jak zagrać gotowy już tekst. Sami się stali jego twórcami. Przygotowanie materiału dramaturgicznego łączyło się z rozwinięciem własnej inwencji, wyrażaniem własnych postaw stało się nie tylko doświadczeniem warsztatowym, ale aktem twórczym. W ten sposób można się było przekonać z jakim zasobem umiejętności zawodowych, ale i z jakimi wartościami duchowymi opuszczą uczelnię młodzi aktorzy.
Jeśli idzie o umiejętności warsztatowe, to należy powiedzieć, że ujawniają się one w tym przedstawieniu w dość szerokiej skali, ponieważ trzeba w nim mówić wiersz, prozę, prowadzić dialog, śpiewać, panować nad scenicznym ruchem. Z tych wszystkich zadań studenci i absolwenci uczelni wywiązują się co najmniej poprawnie, wiele osób reprezentuje już dobry profesjonalny poziom, a w sumie odnosi się wrażenie iż pod tym względem aktorzy wykształceni w łódzkiej szkole nie przyniosą nam wstydu.
Ale szczególną radością napawa fakt, że w omawianym przedstawieniu widać coś więcej niż zawodowe przygotowanie aktorskie. Dowcip, wdzięk, młodzieńcza pasja idzie tu w parze z głębszą refleksją, spektakl jest formą wypowiedzi młodego pokolenia, manifestacją postawy otwartej i krytycznej.
Spektakl ma charakter literackiego kabaretu, choć utrzymuje dyscyplinę przedstawienia teatralnego, jest zwarty, dowcipny, osnowa fabularna baśni Gozziego staje się pretekstem dla pokazania scen humorystycznych czy satyrycznych, wykonania wielu ciekawych, często udanych piosenek, napisanych przez uczestników przedstawienia /Lechosław Woźniczko, Jacek Chmielnik/ Pomysłowa dowcipna reżyseria, oprawa plastyczna i dobre opracowanie muzyczne sprawiają, że mamy do czynienia ze spektaklem o wysokich walorach artystycznych .



„WILMAR 75 “
PIERWSZY ZJAZD
ABSOLWENTÓW
WYDZIAŁU AKTORSKIEGO
PWSFTViT
im.LEONA SCHILERA
w ŁODZI
ROCZNIK 1971/1975
PROGRAM UROCZYSTOŚCI
_______________________________ 12.00 – 14.00
CZĘŚĆ OFICIALNA
1. Powitanie (przeczytanie listy obecności, odśpiewanie hymnu).
2. Wygłoszenie referatów sprawozdawczych przez przedstawicieli poszczególnych okręgów.
3. Wolne wnioski i zamknięcie części oficjalnej.
4. Spotkanie AWA ze studentami roku I-go i przedstawicielami roku IV-go.
_______________________________ 14.00 – do uzgodnienia
CZĘŚĆ TOWARZYSKA
Miejsce – SPATiF Łódź, aleja Tadeusza Kościuszki 33/35
Uczestnicy:
WALDEMAR WILHELM
WOJCIECH KALINOWSKI – Białystok — Teatr im. Stanisława Wyspiańskiego
ZBIGNIEW OLSZEWSKI – Bydgoszcz – Teatr Polski
MAŁGORZATA SKOCZYLAS – Kalisz — Teatr im. Wojciecha Bogusławskiego
HENRYK TOMCZYK – Koszalin – Bałtycki Teatr Dramatyczny im. Juliusza Słowackiego
JANINA SOKOŁOWSKA – Łódź — Teatr im. Stefana Jaracza
DIANA STEIN – Łódź — Teatr Nowy
BARBARA SZCZEŚNIAK – Łódź — Teatr Powszechny
IRENA SZEWCZYK – Łódź — Teatr Nowy
TOMASZ FOGIEL – Łódź — Teatr Nowy
MIROSŁAW HENKE – Łódź — Teatr Powszechny
MAREK NIEMIEROWSKI – Łódź — Teatr Powszechny
MARIA MAKOWSKA – Płock — Teatr Płocki
JUSTYNA KULCZYCKA – Warszawa Teatr Narodowy
JACEK CHMIELNIK – Warszawa Teatr Ateneum
MAREK JAGODA – Warszawa Teatr Ziemi Mazowieckiej
MARIUSZ PUCHALSKI – Wrocław — Teatr Polski
LECHOSŁAW WOŹNICZKO – Warszawa Teatr Nowy
MACIEJ KLUSKA – Wrocław Teatr Współczesny
ANDRZEJ KOWALIK – Wrocław — Teatr Polski
WŁODZIMIERZ GOŁASZEWSKI – niestowarzyszony
+ G O Ś C I E

Fragment referatu sprawozdawczego wygłoszonego w październiku 1976 roku przez przedstawiciela okręgu łódzkiego na I Zjeździe Absolwentów Wydziału Aktorskiego PW SFTv iT im. L. Schillera w Łodzi rocznika 1971—1975
NASI W TEATRACH
Drodzy Goście, Koleżanki i Koledzy!
Przystępując do złożenia Wam sprawozdania z działalności artystycznej naszych przedstawicieli w łódzkim okręgu teatralnym pozwolę sobie, na wstępie, na przytoczenie następujących danych:
W minionym sezonie reprezentując łódzki okręg teatralny w składzie siedmioosobowym stanowiliśmy około 3,5% w stosunku do całego środowiska aktorskiego naszego okręgu (wyłączając pracowników opery, operetki — nie mamy tu na myśli naturalnie „Operetki” W. Gombrowicza — baletu, filmu, estrady i telewizji)
Z tego 2% stanowiły koleżanki:
Diana Stein i Irena Szewczyk — Państwowy Teatr Nowy
Barbara Szcześniak — Państwowy Teatr Powszechny
oraz Janina Sokołowska — Państwowy Teatr im. St. Jaracza
Pozostałe 1,5% wypełnili koledzy:
Tomasz Fogiel — Państwowy Teatr Nowy
oraz Mirosław Henke i Marek Niemierowski —Państwowy Teatr Powszechny
— Są to czołowe sceny naszego okręgu!
(…) Miniony sezon zamknęliśmy niebagatelną sumą doświadczeń i przeżyć. Mianowicie: ogółem uczestniczyliśmy w ponad 700 spektaklach, wchodząc i schodząc w tym czasie z górą 3500 razy ze sceny, co daje nam niezłą przeciętną 1,9 spektaklu oraz 10 wchodzeń i schodzeń ze sceny w skali dziennej.
(…) Tak ofensywna działalność nie mogła pozostać bez echa. Krytycy teatralni wypowiedzieli się w pełni na lamach prasy krajowej i lokalnej. Przypomnijmy sobie jak pisali:
(…) Diana Stein w „Egzaminie” P. Gawlika —wrodzona delikatność i skromność w zderzeniu z tworzywem aktorskim kreowanej postaci dały w efekcie rolę pełnowymiarową, wydatnie ją pogłębiając. (Bonawentura Musioł)
(…) Nareszcie nowe twarze w łódzkiej telewizji! Pełna dynamiki, ekspresji i dziewczęcego sprytu —Irena Szewczyk rozbłysnęła niczym gwiazda na firmamencie telewizyjnego ekranu. (J. Zachłstowicz)
(…) Z prawdziwą przyjemnością odnotowujemy fakt pojawienia się na deskach scenicznych kolejnego przedstawiciela aktorskiej rodziny Foglów, jej najmłodszej latorośli — Tomasza, którego pomysłowość, inicjatywa oraz wątpliwości twórcze napawają optymizmem i pozwalają wiązać z jego osobą nadzieje na przyszłość. (A. Klakier)
(…) Harmonia ruchów oraz szlachetny balans ciałem J. Sokołowskiej w epizodycznej roli tancerki w „Aferach pani Hanki” nie były jedynymi atutami tej świetnie zapowiadającej się aktorki. (Eryk Skandynawski)
(…) Barbara Szcześniak, jako Weronika w „Turoniu” St. Żeromskiego – z podniesionym czołem przeciwstawiała się nawale ćmy zbuntowanych chłopów. (J-24)
(…) W bajce, „Siedem przygód Centka” – nie można nie zauważyć Marka Niemierowskiego grającego rolę Nocnego Marka, który budując tę postać konsekwentnie przeciwstawia się przyjętym założeniom, tworząc tym samym postać kontrowersyjną, aczkolwiek nie pozbawioną wyobraźni. (W. Wodolej)
(…) Z licznej galerii tła scenicznego na plan pierwszy wysuwa się i wraża w pamięć widzów – Mirosław Henke w epizodycznej roli żandarmerii carsko-austriacko-węgierskiej, która nieprzerwanie prześladuje swego dyrektora – Szwejka. (M. O.)
Po głosach krytyki posłuchajmy, co mówią o swojej pracy niektórzy z nas. (Wywiady ukazały się w jednym ze styczniowych numerów „Głosu Robotniczego” z 1976 r.)
Tomasz Fogiel: (…) Byłem szczęśliwy, że mogę patrzeć, jak powstają w tym znakomitym teatrze wspaniałe przedstawienia, jak pracuje się precyzyjnie nad każdą rolą. Teatr nauczył mnie i uczy w dalszym ciągu odpowiedzialności, poczucia kolektywności, a przede wszystkim szalonej dyscypliny. Żałuję tylko, co jest moim największym pragnieniem , że nie mogłem grać dotąd w sztuce reżyserowanej przez dyr. K. Dejmka.
Diana Stein: (…) W szkole byliśmy w jakiś sposób zastraszeni, baliśmy się, że w „normalnym ” teatrze będą sęki, zgryzy. Tymczasem nic podobnego. Dostaliśmy się do teatru, w którym ludzie dla nas młodych są życzliwi. W którym zawsze można liczyć na czyjąś pomoc. Bardzo intensywnie pracujemy, ale to chyba normalne.
(…) Wiele jest jednak skarg, narzekań.
Trzeba jednak przyznać że działamy w niełatwych warunkach, a mimo to większość z nas stanęła na wysokości zadania w okresie napięć rynkowych. Wydaje nam się bowiem, że nie brak u nas dzisiaj pozycji dobrych, a są też spektakle, których artystyczna ranga ma zasięg ogólnopolski, które znaczą w życiu kulturalnym Polski. Poprzednie sezony nie dawały nam chyba takiej satysfakcji. Jesteśmy głęboko przekonani, że okręg nasz dysponując zarówno rozwiniętym, coraz nowocześniejszym potencjałem możliwości twórczych, jak i ofiarnym materiałem ludzkim, jest na właściwej drodze do osiągnięcia pozytywnych rezultatów. Czynnikiem decydującym są ludzie, ich aktywność i rzetelność w pracy, obywatelska pasja działania. Powinniśmy życzyć każdej scenie, aby znalazła w sobie siłę zdolną sprawić, aby publiczność przychodziła na spektakle z ochotą, a nawet z wewnętrznej konieczności.







20-LECIE PRACY PEDAGOGICZNEJ
DOC. WALDEMARA WILHELMA
Kiedy miał lat 5 przepowiedziano Mu karierę artystyczną. Kiedy miał 21 łat podjął studia w PWST w Łodzi na Wydziale Reżyserii Teatrów Niezawodowych, a następnie na wydziałach aktorskim i reżyserii filmowej.
Swoje najbardziej owocne lata spędził w Moskwie, gdzie odbywał staż aspirancki w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej w Katedrze Ruchu Scenicznego specjalizując się w fechtunku i walce scenicznej pod kierunkiem prof. A.B.Niemierowskiego.
W wieku lat 24 zostaje wykładowcą PWSFTv i T w Łodzi na Wydziale Aktorskim, współpracując jednocześnie z wydziałami reżyserii filmowej, gdzie prowadzi zajęcia z przedmiotu praca z aktorem, oraz z wydziałem wokalnym PWSM w Łodzi, gdzie wykłada elementarne zadania aktorskie i ruch sceniczny.
Rok akademicki 1975/ 76 wiąże Go z Białymstokiem. Wykłada tzw. „żywy plan” na Wydziale Lalkarskim PWST.
W 41 roku życia otrzymuje tytuł docenta i stanowisko prodziekana Wydziału Aktorskiego PWSFTv i T im. L. Schillera w Łodzi.
Jego aktywny udział w studenckim ruchu artystycznym przypada na lata 1957-1967 wiążąc Go m.in. z zespołami: SZA, FORUM, AGAWA, PRO ARTE.
Jego działalność artystyczna, jako reżysera, pedagoga, specjalisty w dziedzinie fechtunku i ruchu scenicznego zamyka się imponującą liczbą ponad 150 realizacji teatralnych, filmowych i telewizyjnych.
Dziś jest dyrektorem i kierownikiem artystycznym Teatru im. W. Bogusławskiego w Kaliszu . . .
. . . czego od dawna Mu wszyscy życzyli.
Niech te nasze coroczne spotkania będą dowodem wdzięczności, pamięci
i uznania dla naszego drogiego Opiekuna.
zawsze szczerze oddani W W W

R o c z n i k 1980
„Konwencją teatru jest, że serce wypowiada się i pozwala się rozumieć tylko
poprzez gesty i ciało — albo przez głos, który jest głosem duszy i ciała. Prawo
te j sztuki żąda, by wszystko wyolbrzymić i wyrazić cieleśnie. Gdyby na scenie
trzeba było kochać tak jak się kocha, odwoływać się do głosu serca, patrzeć w
oniemiałej kontemplacji, — nasz język pozostałby szyfrem. Tu trzeba słyszeć milczenie.
Miłość podwyższa ton i nawet nieruchomość staje się spektakularna. Władza należy
do ciała. „Teatralność”, to słowo niesłusznie pogardzane, oznacza tu całą estetykę
i moralność. Połowa życia człowieka mija na domysłach, na odwracaniu głowy
i na milczeniu. I zjawia się aktor. Zdejmuje czar z uwięzionej duszy i namiętności
są rozkiełznane. Każdy gest jest ich pełen, krzyk je ożywia. Tak więc aktor komponuje
swoje postaci na pokaz. Rysuje je albo rzeźbi, kształtuje siebie w ich urojonej formie, ich widmom nadaje swoją krew”.
(Albert Camus, Eseje, PIW> Warszawa 1974, s. 160)
![]()
O czym byśmy Ci Profesorze napisali, jeśli pisalibyśmy list, którego i tak nigdy nie napiszemy! Zawsze poprzestajemy na tym samym, na początkowym zamiarze. I rozmyślamy, wyobrażając sobie Twoją reakcję w momencie, gdy otwierasz list, ten n i e n a p i s a n y.
Prawdopodobnie ziewasz, robisz gest pośredni między obojętnością a znudzeniem i wreszcie… Twe palce otwierają kopertę i wyjmują, prawie jak niespodziankę, biały arkusz, który chyba jest nie zapisany, ale choć nie zapisany, będzie zawierać wszystko, o czym zawsze milczymy. I zaczynasz czytać list, który będzie obrachunkiem wszystkiego, co nasze.
Zaczynasz czytać i – oby – widzisz się takim, jak my Cię Profesorze widzimy.
List nasz powie Ci, że życie jest okrutne i bezlitosne, że gdy Cię poznaliśmy wiedzieliśmy już, że to sprawa poważna, była tylko kwestia wygranej lub przegranej, bez sytuacji pośrednich.
Pierwsze nasze spotkanie było zdradzieckie, ponieważ uznaliśmy, że stoimy wobec czegoś, z czym zawsze chcieliśmy się spotkać. Coś nam mówiło, że to właśnie Ty byłeś ucieleśnieniem wszystkich tych wróżb, marzeń, czuć, przepowiedni i przeczuć, tych rzeczy, które niepokoją, gdy jeszcze ich NIE MA, a niepokoją o wiele bardziej, kiedy już SĄ.
Nie ulegało wątpliwości: TY byłeś TOBĄ. Śmiej się, jeśli zechcesz z naszych „światłych rozważań”. Ty byłeś Tobą i byłeś Tu. Byłeś i jesteś tutaj, taki inny, wspaniały! Byłeś i zdawałeś się nas nie dostrzegać, ale zauważyłeś, że przyszliśmy, że jesteśmy, że byliśmy również.
Poznaliśmy to po lekkim, sztucznym geście głowy i podejrzanie opanowanym sposobie zapalania papierosa.
Ty byłeś niepodzielny, niedostępny, nietykalny. Reguły gry były już ustalone. Ty potrafiłeś być sam jeden. A my – nie! Musieliśmy być choć cząstką Ciebie. Jasne, że chcieliśmy, bo jakże nie mielibyśmy chcieć.
Profesorze!!! Wydawało nam się że kpisz, byliśmy pewni, że sobie kpiłeś
Ale już było za późno, już przyjęliśmy bezwarunkowo Twoje kpiny, Twoje „okrucieństwo”, w s z y s t k o !
I nie wiemy, dlaczego się na to zgodziliśmy i trwamy tak wspólnie przez 3 lata.

1. Renata Berger 12. Joanna Osmakiewicz
2. Wojciech Bartoszek 13. Paweł Przybyła
3. Tomasz Budyta 14. Marek Przystup
4. Andrzej Chichłowski 15. Anna Romanowicz
5. Franciszek Dahms 16. Danuta Rynkiewicz
6. Waldemar Głuchowski 17. Katarzyna Skawina
7. Wojciech Maciuszonek 18. Anna Sobik
8. Grzegorz Marchwicki 19. Aleksander Trąbczyński
9. Igor Mielczarek 20. Franciszek Utko
10.Mirosław Kulesza 21. Ewa Wencel
11.Jolanta Gogolewska 22. Edward Żentara


![]()


V ZJAZD W W W ROCZNIKA 1975
PWSFTv i T im. L. SCHILLERA
W ŁODZI
Minęły cztery sezony. Jedna z nas błysnęła w serialu, kilku mignęło w telewizji. W radio cisza.
Nie czarujmy się – kariery nikt nie zrobił. Może z wyjątkiem koleżanki, która wyszła za mąż i pojechała do kraju o odmiennej strukturze gospodarczej.
Skoro już o gażach, to ministerialnej na roku ciągle nie mamy, chociaż koleżanka M. ociera się o pułap.
Ubyło nas w Warszawie i Wrocławiu, przybyło w Kaliszu, w wyniku czego kolega J. ogolił się na łyso. W ogóle poruszamy się trochę po kraju, omijając uważnie Skolimów, chociaż w finale jest to przecież jakieś engagement. Sprawy płciowe: ogólnie biorąc, nadal pozostajemy rokiem heteroseksualnym, na dowód czego dwoje z nas wzięło ze sobą ślub.
Czy gramy? – Tak. Gramy dużo i dobrze.
Sukcesy? Oczywiście!
Mamy dziesięcioro dzieci.
A poza tym nadal nie wiadomo, co z tym Tomczykiem…



I ZJAZD W W W ROCZNIKA 1980
PWSFTv i T im. L. SCHILLERA
W ŁODZI
„Profesorze!!! Wydawało nam się że kpisz, byliśmy pewni, że sobie kpiłeś.
Ale było już za późno, przyjęliśmy bezwarunkowo Twoje kpiny, Twoje
„okrucieństwo”, w s z y s t k o !
I nie wiemy, dlaczego się na to zgodziliśmy i trwamy tak wspólnie przez 3 lata.„
Od czasu kiedy pisaliśmy te słowa upłynęły cztery sezony teatralne i … dalej ” kpiny „, ” okrucieństwo ” i ” trwanie ” są nam wspólne, choć często dzielą nas setki i tysiące kilometrów i ciągle nie wiemy dlaczego się na to zgodziliśmy.
To prawda, że mamy swój udział w pracy 26 teatrów w kraju i za granicą, wojażujemy od Moskwy do Londynu i od Madagaskaru do Gdańska, nie obca jest nam także praca w filmie, radio i tv, estradzie, a nawet cyrku, udzieliliśmy kilku wywiadów , gramy dużo, w różnych językach, ról głównych i sporo epizodów – perełek, co prawda brakuje nas we władzach, ale staramy się wpływać na środowisko środkami artystycznymi, czego dowodem jest przejście do stolicy połowy z nas.
Dlaczego się na to zgodziliśmy ? Na tułaczkę, na programową niechęć, na reformę i na niskie zaszeregowanie. I zawsze napotykamy na tę samą czechowowską odpowiedź:
„t r z e b a p r a c o w a ć , t r z e b a ż y ć”.
Więc trwamy, wspólnie trwamy . . . P r o f e s o r z e ! ! !

R o c z n i k 1983
![]()
„Naturze zawdzięczamy osobiste przymioty, fizjonomię, głos, jasność sądu i smak.
Studium doskonałych wzorów, poznanie serca ludzkiego i zwyczajów świata, praca
wytrwała, doświadczenie i znajomość teatru udoskonalają dary natury. Aktor, który
naśladuje dojść może do oddania wszystkiego poprawnie: za nic go nie pochwalisz,
ale też i niczego mu nie zarzucisz…
(…) Urodzony aktor jest często okropny, czasami wspaniały.
I jakżeż chcesz, aby natura bez sztuki wykształciła wielkiego aktora,
kiedy na scenie nic się nie dzieje tak jak w naturze, a poematy dramatyczne układane
są według systemu prawideł? I jakżeż jedną rolę mogliby zagrać w ten sam
sposób dwaj różni aktorzy, skoro u pisarza najbardziej klarownego, pełnego wyrazistości
i siły, słowa są i mogą być jedynie przybliżonymi znakami dla myśli, uczuć,
idei, którym dopiero nadają należytego znaczenia: ruchy, gesty, ton głosu, twarz
i oczy? (…)
Denis Diderot. Paradoks o aktorze
Czytelnik, Warszawa 1958, ss. 29-30
![]()
Wśród czekających na egzekucję krążyły różne informacje dotyczące „wypróbowanych” sposobów na komisję . Np. „wypnij się na nich” , „musisz ich zaszokować”, „nie wychylaj się jak nie masz 150 kawałków” itd . Nastrój pogarszali „pilnujący porządku ” studenci drugiego roku . Co chwila któryś z nich wpadał do sali z informacją typu – „dzisiaj przyjmą tylko pięciu w tym dwie dziewczyny”. Ponieważ wyglądali w naszych oczach jak nibyludki z krainy wiecznego szczęścia niektórzy wierzyli . . .
Sam egzamin pocierpieniach korytarzowych przynosił po prostu ulgę. /Podobnie jak ścięcie głowy przynosi mniej cierpienia niż czekanie w celi na wyrok /. Natomiast droga po wyniki podobna była do lądowania samolotu A N -24 – każdy spodziewał się katastrofy i był przede wszystkim zaskoczony jeśli nie nastąpiła .

1. Piotr Bąk 12. Emanuela Nikonorow
2. Marek Bielecki 13. Wojciech Poradowski
3. Cezary Domagała 14. Beata Poźniak
4. Małgorzata Flegel 15. Mariusz Prasał
5. Małgorzata Kaczmarska 16. Grzegorz Przybył
6. Ewa Kogut 17. Bożena Robakowska
7. Jacek Łuczak 18. Mirosław Siedler
8. Beata Maj 19. Piotr Szulc
9. Joanna Malczak 20. Marek Wójcicki
10. Marek Milczarczyk 21. Krzysztof Zach
11. Jerzy Milewski 22. Leszek Żentara

Z przeżyć obozu adaptacyjnego najsilniejsze wrażenie zrobiły na mnie czarna „Wołga” i spotkanie z Andrzejem Kałużą / w czarnych okularach /. Jedno bez związku z drugim. Czarna „Wołga” tym, że przyjechała . Andrzej natomiast powiedzeniem , iż nawet wynik prostego dodawania może nas czasem zaskoczyć . . .
Dziwne lecz ta „czarna” wróżba została przez niektórych zupełnie niezauważona. Piękna kraina „wiecznego szczęścia ” . . .
Ledwo odrosły pęd mniemania o własnej artystycznej doskonałości został błyskawicznie zamieniony /nie powiem przez kogo/ w korzeń pewności zbryzganego mokrym potem dyletanctwa. Tak powstał chaos.
W tej atmosferze, zmieszanej z obawą przed wysadzeniem z siodła, upłynął pierwszy rok . Notabene zakończony obozem konnym .
Z nadejściem jesieni zaczęły nam rosnąć pióra . Można było zaobserwować proces łączenia się w pary. Stabilny ten rok najbardziej chyba ze wszystkich owocny w doświadczenia sceniczne, był przysłowiową ciszą przed mającą nadejść burzą. Już wkrótce znajdowaliśmy się w wirniku historycznej pralki . . .
Pewnego dnia po przebudzeniu stwierdziliśmy, że wirnik został zamieniony na nocnik . . .

O J E D N Y M C U D A K U
Któż to w ogrodzie pracuje
Pilnując bacznie Wszystkiego?
Kto patrzy czy nie brakuje
Wody dla pędu młodego?
Kto szczepi nowe sadzonki
Odważną i mądrą ręką
Aż się radują skowronki
Bo wokół tyle wdzięku?
I cóż to znaczy, proszę
Czemu w nim tyle skupienia?
Z oblicza jego wnoszę
Że swe zamiary przemienia.
Ogród mu zda się za mały
Fantazji swej puścił wodze,
I wrota już zaskrzypiały
I już go widzę na drodze
Na pług czekają tu łany
Powoli przez łąki kroczy.
Wciąż nowe obmyśla plany,
Pracuje umysł ochoczy.
Wtem zacny się rozpromienia
I morał głośno wypowie;
Nie może spoczywać ziemia
Ani tym bardziej – człowiek!
Gleba odmienia swą rolę
Jak czasu rozkażą jej moce.
Na przemian kiełkuje pole.
Dojrzewa, rodzi owoce.
Duch wielki podobnie płodzi,
Nie zważa pożytki czyje?
Kto on – się pytać nie godzi.
Niech długo, długo nam żyje ! ! !
NA JUBILEUSZ 25-LECIA PRACY PEDAGOGICZNEJ NASZEGO PROFESORA.

Krótka historia naszych Spotkań
Dziesiąte Spotkanie Wilmarowców
/czyli WWW – Wychowanków Waldemara Wilhelma/
absolwentów Wydziału Aktorskiego PWSTFiTv im . L. S chillera w Łodzi ? ? ?
Owszem, spotykamy się dziś już po raz dziesiąty, choć by się mogło wydawać, że dopiero wczoraj odbył się nasz Pierwszy Zjazd . . .
W trakcie trwania prób do spektaklu dyplomowego „Księżniczka Turandot” postanowiliśmy, że każdego roku będziemy się spotykać w pierwszy poniedziałek października o godzinie dwunastej, w szkole, przy zegarze.
Gorąco do tego rodzaju spotkań zachęcał nas Profesor Wilhelm.
Pierwszy Zjazd odbył się w 1975 r. Na uroczystym otwarciu Spotkania, które odbyło się w sali teatru szkolnego byli obecni: Rektor PWSFTviT- Stanisław Kuszewski, Dziekan Wydziału Aktorskiego – Jan Zdrojewski, Profesorowie Hanna Małkowska, Barbara Fijewska, Maria Kaniewska, Edward Żuk, Michał Pawlicki, Jan Kwapisz, Włodzimierz Brudz oraz studenci.
Po odśpiewaniu hymnu „Jesienią wiatry za oknami” tekst – Jacek Chmielnik, muzyka – L. C. Woźniczko /piosenka ze spektaklu „Księżniczka Turandot”/, uczestnikom Zjazdu i sympatykom wręczono okolicznościowe programy i znaczki zaprojektowane przez zaprzyjaźnioną z nami – Donatę Bil z PWSSP w Łodzi.
Następnie koleżanki i koledzy wygłosili referaty na temat swojej działalności artystycznej. Najciekawszą wypowiedzią uraczył nas Maciej Korwin snując egzotyczne refleksje na temat swego pobytu w Ameryce Południowej.
Po zakończeniu części oficjalnej przeszliśmy do części towarzyskiej naszego Spotkania. Konsumując w łódzkim SPATiF-ie smaczne potrawy i pijąc dobrze ochłodzone napoje wyskokowe żywo dyskutowaliśmy nad swoją i teatru przyszłością.
Na kolejnym naszym Spotkaniu Profesor Wilhelm poznał nas ze studentami pierwszego roku. Wręczyliśmy im na pamiątkę dzieła K. S. Stanisławskiego z dedykacją / podobno jeden tom znajduje się w Australii /.
Wkrótce ku naszemu zdumieniu spotkaliśmy się na Piątym Zjeździe, na którym obecne były już dwa roczniki WWW. Wydaliśmy wspólny program i znaczek okolicznościowy. Nasze Spotkanie zbiegło się z 20-leciem pracy pedagogicznej naszego Opiekuna – Profesora Wilhelma. Na uroczystości obecni byli przedstawiciele władz szkolnych, profesorowie, studenci a także Donata, która jak zwykle pomagała nam w pracach nad przygotowaniem znaczka i programu.
Na Zjeździe tym po raz pierwszy składaliśmy wiązanki kwiatów na grobach Profesorów: Henryka Modrzewskiego / Wychowawcy naszego Opiekuna/, Edwarda Żuka, Antoniego Lewka, Jana Kwapisza oraz naszego, tragicznie zmarłego kolegi L .C . Woźniczki.
Irena Wojutycka, Henryk Jóźwiak, Witold Zatorski – to również nieżyjący profesorowie naszej szkoły, którzy pozostali w naszej pamięci.
Na dziewiątym Spotkaniu grono nasze ponownie powiększyło się. Trzy roczniki absolwentów, wychowanków jednego profesora – to bardzo ciekawa karta w historii tej szkoły.
Teraz myślimy o założeniu Stowarzyszenia bądź Koła Absolwentów Wydziału Aktorskiego przy uczelni.
Czy i kiedy się to stanie? Być może dzisiaj . . . Lub jutro.


![]()
J A N K W A P I S Z urodził się 25. 09. 1932 roku w Gomulinie pow. Piotrków Trybunalski.
Swoje poglądy na życie i sztukę teatralną kształtował w latach 1951-1954 kiedy to uczęszczał do Państwowej Szkoły Instruktorów Teatrów Ochotniczych w Łodzi.
Wkrótce rozpoczął studia na Wydziale Teatrów Niezawodowych w PWSTiF. Po ukończeniu z wyróżnieniem studiów rozpoczął pracę jako asystent Natalii Szydłowskiej na Wydziale Reżyserów Teatrów Niezawodowych, a następnie na Wydziale Aktorskim PWSTFiTv. Równocześnie objął stanowisko reżysera i kierownictwo artystyczne Studenckiego Teatru Satyry „Cytryna” w Łodzi, gdzie wyreżyserował dwanaście programów. Spektakle te przyniosły Kwapiszowi i „Cytrynie” szereg nagród.
Na Ogólnopolskich Przeglądach Zespołów Artystycznych Medyków w latach 1961-63, w 1964 i w 1967 zespół zdobywał pierwsze miejsca. Z równym powodzeniem wystąpili na Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów Politycznych w 1964 r. w Szczecinie, Ogólnopolskim Festiwalu Kabaretów Studenckich w Świnoujściu w 1966, Ogólnopolskim Festiwalu Poezji w Poznaniu w 1967 r. oraz na festiwalach zagranicznych w Zagrzebiu /1 9 6 2 / i Marsylii /1 9 6 5 /.
JAN KWAPISZ był też laureatem nagród indywidualnych w 1967r. na Czwartych Łódzkich Spotkaniach Teatralnych, w 1969 na Drugim Przeglądzie Teatrów łódzkich Studenckich i Robotniczych za opracowanie tekstu „Czterdziesty czwarty”, na Czwartych OPZA Akademii Medycznych uznano go za najlepszego reżysera, w 1963 otrzymał nagrodę Ministra Kultury i Sztuki za reżyserię „Chuliganów „. Z powodzeniem prowadził również działalność w teatrze zawodowym.
Ważniejsze jednak niż p race teatralne były dla JANA KWAPISZA zajęcia pedagogiczne. Pracy tej oddawał się nieprzerwanie od ukończenia studiów aż do ostatnich dni.
Od 1972 roku do 1982 pełnił funkcję prodziekana Wydziału Aktorskiego w Łodzi.
Nieustannie pracował nad sobą: w 1967 zdobył tytuł zawodowy reżysera estradowego, a w 1968 uprawnienia instruktora teatralnego kategorii specjalnej. Był inicjatorem i organizatorem Studium Kulturalno-Oświatowego w Kaliszu . Z wieloma zespołami pracował jako instruktor teatralny. Kilkakrotnie był jurorem Ogólnopolskich Konkursów Recytatorskich.
Zmarł nagle 27. 05. 1982 r . w Łodzi.

Wspomnienie o JANIE KWAPISZU
” I każdego chyba wzruszy
Niebywały spokój duszy
To nasz JOHN
Nasz PA PA – J O H N „
Tak śpiewaliśmy o JANIE KWAPISZU znając go niespełna kilka miesięcy. Jakże mało pomyliliśmy się wtedy. Należał do tych profesorów, o których mówiło się jak o matce. Dlatego na wiadomość o Jego śmierci zjechaliśmy się z całej Polski by Go pożegnać. Teraz, gdy już Go nie ma wśród nas, pozostało tylko wspomnienie o człowieku – pedagogu, który poświęcił całą swoją pasję i energię wychowaniu nowych pokoleń aktorów .
„Kiedy wzbiera cię cholera
Zaraz serce rozwesela
To nasz JOHN
Nasz PA PA – J O H N „
Nie bez powodu w tekście piosenki przyszli młodzi adepci sztuki aktorskiej umieścili wyraz – „cholera”. Żakowski obyczaj kazał w okresie fuksówki wykpiwać wszystko. Tak też zamiłowanie Profesora KWAPISZA do skreślania w tekstach sztuk słów niecenzuralnych musiało znaleźć miejsce w programie studenckiej zabawy. Bylibyśmy niesprawiedliwi względem poczucia humoru Profesora, gdybyśmy nie zaznaczyli, że gdy na zajęciach z Jego ust wydobywa się „pod nosem” nieśmiała „cholera” to wszyscy śmialiśmy się, ale wiedzieliśmy też, że przez salę wykładową przeszedł „tajfun”. Tak był bardzo łagodny i bardzo ludzki.
Chciał nas nauczyć rozumieć motywy ludzkiego działania. Zwracał uwagę na to co w człowieku najlepsze i najszlachetniejsze .
Dopiero po wyjściu ze szkoły zrozumieliśmy to jak potrzebne jest spojrzenie na postać odtwarzaną na scenie przez pryzmat wiedzy zaczerpniętej od Profesora.
Na zajęciach nad „Don Juanem” Moliera na drugim roku studiów jeden z kolegów zapytał Profesora KWAPISZA: „kim był don Juan z pochodzenia: Włochem , Hiszpanem czy Francuzem?” Odpowiedź brzmiała -„Człowiekiem”, po czym przerwaliśmy pracę na scenie i wysłuchaliśmy wykładu na temat „Don Juana” – utworu i postaci.
Z inną odpowiedzią spotkali się koledzy pracujący na pierwszym roku nad sceną w konwencji horroru . Scena była „mimiczna” ponieważ przedmiot prowadzony przez Prof. KWAPISZA „Elementarne zadania aktorskie” zakładał nie używanie słów na scenie : Jeden z kolegów – „naukowiec” po różnych przygodach zahipnotyzował drugiego – „włóczęgę”. W pewnym momencie zahipnotyzowany „włóczęga” zszedł ze sceny, stanął przed Profesorem, gwałtownie wyciągnął ręce w stronę Jego szyi i powiedział grobowym głosem : „Zalicz scenę”. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Czekaliśmy na reakcję Profesora, który powinien według nas, czuć się obrażonym. „Nie zaliczę (odparł śmiejąc się) i wolałbym byście mnie zahipnotyzowali swoją grą a nie straszyli”. Scena jednak udoskonalona i trochę zmieniona przez Profesora znalazła się na przeglądzie, jako żart skierowany w stronę komisji.
Taki był w pracy z nami Prof. J. KWAPISZ. Podchodził do nas w sposób niezwykle poważny, odpowiedzialny i żartobliwy, w tak i sposób w jaki matka podchodzi do swojego dziecka – uśmiecha się widząc jego pierwsze nieporadne kroki i jednocześnie pomaga mu wstać.
„Kiedy się na scenę kwapisz
To do Niego liścik napisz .
To nasz JOHN
Nasz P A P A – J O H N „
Nie ma wśród nas „P A P Y – J O H N A „. Brakuje Go nam, jego studentom – wychowankom, a także szkole, której poświęcił bez reszty ostatnie lata swojego życia.

Na arkuszu grubego welinowego papieru książę napisał średniowiecznymi literami rosyjskimi zdanie:
„pokorny igumen Pafnutij rękę przyłożył.”
Fiodor Dostojewski – „Idiota”
![]()
R o c z n i k i –
do edukacji których Waldemar Wilhelm „rękę przyłożył” :

R o c z n i k 1 9 8 8
![]()
1. Grzegorz Emanuel 6. Piotr Seweryński
2. Jarosław Gruda 7. Katarzyna Węglicka
3. Krzysztof Ibisz 8. Dariusz Wiktorowicz
4. Marek Kasprzyk 9. Anna Zagórska
5. Joanna Kurowska

R o c z n i k 1 9 9 3
![]()
1. Justyna Barańska 9. Anna Pasińska
2. Marek Bogucki 10. Anna Rażniewska
3. Dorota Chotecka 11. Rafał Sabara
4. Ireneusz Czop 12. Aurelia Sobczak
5. KatarzynaKrzyszkowska 13. JoannaSokalszczuk
6. Izabela Kuna 14 Agnieszka Sporek
7. Dorota Lanton 15. KatarzynaTarkowska
8. Alina Mazyro 16. PrzemysławWasilkowski

R o c z n i k 2 0 0 0
![]()
1. Joanna Banasik 10. Wojciech Medyński
2. Katarzyna Chmara 11. Adam Mężyk
3. Radosław Garncarek 12. Tomasz Piątkowski
4. Przemysław Glapiński 13. Rafał Sadowski
5. Adrianna Gruszka 14. Anna Sarna
6. Magdalena Kaczmarska 15. Ewelina Serafin
7. Joanna Król 16. Szymon Sędrowski
8. Szymon Łosiewicz 17. Natalia Strzelecka
9. Magdalena Małek 18. Karolina Szamfeber


R O C Z N I K 2 0 0 3
![]()
1. Katarzyna Błachiewicz 8. Albert Osik
2. Łukasz Bzura 9. Magdalena Piewcewicz
3. Michał Grzybowski 10. Łukasz Płoszajski
4. Radosław Hebal 11. Matylda Podfilipska
5. Katarzyna Kowalik 12. Bartłomiej Porczyk
6. Kamil Maćkowiak 13. Zofia Szulakowska
7. Mateusz Młodzianowski

R O C Z N I K 2 0 1 2
![]()
1. Anna Adamska 11. Daria Polasik
2. Krystian Biłko 12. Anna Próchniak
3. Dagny Cipora 13. Karol Puciaty
4. Jan Jakubowski 14. Aleksandra Bogna Rodzik
5. Piotr Gawron Jedlikowski 15. Ewelina Rucińska
6. Mateusz Król 16. Agnieszka Skrzypczak
7. Paweł Kudaj 17. Michalina Sosna
8. Adam Kupaj 18. Delfina Wilkońska
9. Konrad Łaszewski 19. Magdalena Wróbel
10. Filip Pławiak





„Jedni rodzą się wielkimi,
drudzy wielkość osiągają,
jeszcze innym narzuca się ona sama”
(W. Szekspir, Wieczór trzech króli)


Los jest wielką niewiadomą, ale w dużym stopniu od naszej aktywnej postawy, wyboru, zależy kształtowanie go.
Różnorodność współczesnych form pracy aktora: radio, teatr, telewizja, film — wymaga wielkiej gotowości, bogatego warsztatu i różnych środków wyrazu. Mikrofon skłania do potocznego mówienia, ekran wymaga drobnych życiowych środków wyrazu, teatr natomiast żąda prostoty, ale w sugestywnej formie.
Tych kilka przykładów ukazuje niebezpieczeństwa, jakie grożą młodemu aktorowi, jeżeli nie uświadomi sobie potrzeby dalszego doskonalenia swojego warsztatu, różnego dla każdej z tych dziedzin sztuki.
Dzisiejszy człowiek na widowni oczekuje od aktora czegoś więcej niż błazenady i doskonałej ale pustej sztuki. Funkcja teatru we współczesnym świecie zmieniła się. Życie wkracza na scenę, zacierają się „rampy” i „kurtyny”. Aktor musi być także wychowawcą i wzorem.
Tak więc znane powiedzenie, że aktor jest twórcą i tworzywem jednocześnie, wymaga rozwoju w tych dwóch kierunkach. Doskonalenie siebie — instrumentu i siebie — twórcy.
Piszę oczywiście nie do tych, którzy „urodzili się wielkimi”, ani do tych, którym „wielkość się narzuca”, ale do tych na których liczę, że wielkość osiągną.
Jan Machulski – Łódź rok 1975.


Pedagodzy Wydziału Aktorskiego PWSFTviT im. L.Schillera w Łodzi – rok 1999


